Jak Królik z kapelusza 2015

Jak królik z kapelusza

Czerwcowy czas, tuż przed sesją zaliczeniową. Rok pedagogicznej pracy z „plastykami” i „muzykami” i studentka pytająca: to robimy te warsztaty? Jasne że robimy! Tym razem nie tylko dla dzieci. Do zabawy zapraszamy milusińskich razem z rodzicami/opiekunami. Zakładamy pracę w parach i wzajemną obserwację: jak mama/tata radzą sobie z pędzlem i farbą? Jak się wzajemnie rozumiemy? Czy podobnie odbieramy muzykę? Jak „słyszymy” kolory?

Przygotowujemy plan, tworzymy ramy i warunki brzegowe. Najpierw do „akcji” zgłaszają się niemal wszyscy –  później do rzeczywistych działań zostaje garstka – za to tych, którzy z pewnością wiedzą dlaczego wybrali kierunek ze słowem „edukacja”, Ci pracują za czworo.

Bez tych młodych entuzjastów przygotowania do niemal trzygodzinnej, obfitującej w radość aktywności nie byłyby możliwe. Odhaczamy kolejne sprawy, które należało dopiąć na ostatni guzik, by niemal 50 osób poczuło się przez chwilę w innym świecie. „Królik z kapelusza” robił plastyczne psikusy, czyli pokazywał to, czego w szkole na lekcjach plastyki raczej się nie doświadcza.

Czerwcowe 32° C.  dawały się we znaki już podczas porannych przygotowań.  O 11.00 chroniła nas tylko lipa , która dzielnie króluje na dziedzińcu Instytutu Plastyki oraz kilkuminutowe działania wewnątrz budynku. Jednak to instytutowe podwórko zostało polem do plastycznego szaleństwa z dużymi formatami (320 x 160 cm), zumbą, a później taneczno-barwnym zapisem 7 utworów granych przez muzyków.

Warsztaty rozpoczęły się od piosenki, by ta zachęciła do pracy:

Ile mnie jest w Tobie?

Podobno dziecko jest tym, co w nas – rodzicach, najlepsze i najgorsze… Rodzice malują kontur postaci swojego dziecka na przezroczystej foli o formacie 1,60 x 1,60 m. Za chwilę role się zmieniają – to dziecko odrysowuje mamę/tatę/opiekuna. Rozkładamy folię na ziemi która teraz ma 3,20 X 1,60 m.

Każdy indywidualnie maluje w swoim „wnętrzu” kolory które nosi. Te, które lubi, te które wydają się dla niego charakterystyczne… Po wyschnięciu farby ponownie składamy folię na pół. Kolory przenikają się, ale tworzą także odrębną jakość. Jak w życiu… jesteśmy razem, tworzymy rodzinę, ale każdy z nas jest indywidualnością, podmiotem, gamą barwną jedyną w swoim rodzaju…

Brzydki ja

Musimy odpocząć od słońca, dzieciaki i opiekunowie przemieszczają się do sali, gdzie Sandra i Paulina przygotowały 10 stanowisk fotograficznych. Rozdajemy papiery pokryte emulsją światłoczułą, a czary które tylko wywoływacz potrafi (z pomocą kremu Nivea),  zamienia ślady odciśnięte na papierze w czarno-białe twarze z grymasami, które są tak odmienne od kolorów w postaciach przed chwilą malowanych.

Zumba

Nie odpuszczamy- teraz się poruszamy… 15 minut pląsów i zabaw tanecznych zmienia nastrój – znów nasze twarze śmieją się od ucha do ucha. Wesoło, szybko, energetycznie…

Balonikowo-wesołowo

Tak energetycznie, że z przyjemnością wracamy do chłodnej pracowni wewnątrz budynku, by zjeść słodkie co nieco i „zakręcić” swojego balonikowego zwierzaka.

Co usłyszane to namalowane

Jak słyszymy kolory? Czy wszyscy pokojarzymy Libertango z czerwienią a Poranek Griega z zielenią?

Muzycy grają 7 bardzo różnych w tempie utworów z muzyki klasycznej, a przed każdą parą 7 kubków z różnymi kolorami. Barwy podstawowe i pochodne oraz czarna farba. Indywidualnie wybieramy kolor – dopasowujemy go do utworu. Wylewamy na blejtram i… o nie, nie malujemy klasycznie pędzlem, palcami czy wałkiem…

malujemy tańcząc, wybijając na płótnie rytm, kołysząc się wraz z dźwiękami….

Zapis chwili, zapis dźwięku i upalnego dnia – i ciepłe słowa, które zostaną w naszej pamięci na długie lata, jak te jednej z mam, która podsumowała zajęcia: to ja do tej szkoły daję troje swoich dzieci!